O szarej godzinie przemienienia, rozepniesz wszystkie me guziki, uważnymi, zachłannymi palcami na nagiej skórze napiszesz magiczne formuły, nie będe już miała sił odejść, chyba, że na chwilę i zaraz powrócić, kształtować nas ciepłymi palcami rzeźbiarza ...





poniedziałek, 06 sierpnia 2007
Ulotna chwila...

Przyszłam do ciebie wieczorem gdy letni wiatr  nieśmiale otulał świat, uwiodłam cię przy blasku księżyca, który rozjaśniał niebo, spadająca gwiazda świadkiem tego była, oddałam ci się przy muzyce ciszy nocnej i orkiestrze porannego brzasku. Teraz gdy jesienny wiatr przegania letni powiew odchodzę ...

Ty wiesz, że byłam tylko wakacyjną przygodą, ulotną chwilą, którą chce się złapać i wypuścić zaraz. Ja wiem wspomnieniem zostanę krótkim, które szybko zasłoni uciekający czas a zmęczony umysł wytrze jego ślad ...

Nie było słów, nie było uczuć, była chwila, był czas. Nie było pytań, nie było odpowiedzi, była zabawa, była beztroskość. Nie było przeszłości, nie było przyszłości, była teraźniejszość, była noc i był dzień ...

Nie będzie smutków i żalów, nie będzie rozstań i powrotów, będzie niechlujne "cześć" puszczone w pustkę, będzie cień przemykający zakolami. Nie będzie telefonów, nie będzie wspólnych nocy, będzie puszczony w oddali uśmiech, będzie niemrawe "co słychać"...

 

Taki jest los ulotnych chwil ....

sweety vel słodka zmora

sobota, 04 sierpnia 2007
Uczucie ...

Spojrzałeś mi w oczka, wiedziałeś już co się święci. To samo zawadiackie spojrzenie, ten sam błysk. Czekałeś tylko na to aby się dowiedzieć co tym razem, wpadło mi do głowy. Spacer? Pomyślałeś, coś nie tak.  A jednak jest haczyk, spacer ale spacer dziką plażą. No cóż, pociągnęła cię za rękę i zanim się spostrzegłeś siedziałeś w pociągu. Ach takie to życie pomyślałeś .. ale czy złe? .... z nią wspaniałe. Zawsze cię zaskakiwała i zaskakuje. Z nią nie sposób się nudzić, ona jest pełnią życia, którą wszystkich napełnia. Z nią wszystko trwa chwilę, cudną chwilę. O już jesteśmy. W końcu. Idziesz z nią w stronę plaży, jak zawsze uśmiechnięta, szczęśliwa, dla niej niema rzeczy niemożliwych. Szum morza zagłusza twe myśli. Nim się spostrzegłeś ona już biegnie do wody by skakać przez fale, igra z bryzą, jest jak nimfa, nimfa życia. Jesteś przy niej, wciąga cię do wody, chłodna woda koi twoje zmysły. Bierzesz ją na ręce, śmiejecie się, ten czas, ta chwila jest wasza i wasza pozostanie. Razem wzdłuż morza idziecie wolnym krokiem. Wiatr delikatnymi powiewami was otula. Barwa nieba zmieniła się na czerwień, to słońce, które zachodzi barwi niebo. Stanęła, twarz zwróconą ku horyzontowi, objąłeś ją od tyłu, wtuliła się w ciebie. Wasze spojrzenia utkwiły w zachodzącym słońcu. A gdy ognista kula znikła za tafla wody, odwróciłeś ją w swoja stronę, wziąłeś jej twarz w swoje dłonie, spojrzałeś w oczy. Oczy, w których była cała głębia twego świata, oczy, w których utonąłeś, oczy, których zapragnąłeś. Już wiedziałeś, byłeś tego pewien, że to jest ona, że chcesz ją mieć przy sobie na zawsze. Twoje usta spoczęły na jej, niczym musknięcie motyla poczułeś jej wargi, oddała ci pocałunek. Oplotła twą szyje swymi dłońmi, wasze usta złączone...

sweety vel slodka zmora